Czas czytania: 10 minut
Wiele osób opowiada o doświadczeniach, które wydają się wskazywać na pomoc aniołów. Poniżej przedstawiamy osobiste historie niektórych osób, które spotkały anioły.
Wiele osób opowiada o doświadczeniach związanych z jakąś formą pomocy, która wydaje się pochodzić od aniołów. Niektóre z nich są dość oczywiste. Inne są bardziej subtelne. Oczywiście nie wszystkie takie historie, z którymi się spotykamy, są prawdziwe lub zostały dokładnie zapamiętane. Niemniej jednak jest ich tak wiele, że z pewnością niektóre z nich naprawdę miały miejsce.
Zebraliśmy tutaj kilka historii od osób, które znamy osobiście i nie mamy wątpliwości w wiarygodność ich historii. Rzeczywiście, spodziewalibyśmy się pomocy aniołów dla ludu Bożego w różnych momentach. Te spotkania były ogromną zachętą dla tych, którzy ich doświadczyli. Opisujemy je tutaj, aby zachęcić i zainspirować również Ciebie i innych.
Samochód powstrzymany przed zjechaniem z mostu
Był gorący, słoneczny dzień w Północnej Karolinie. Razem z żoną wracaliśmy do domu po całym dniu spędzonym na odwiedzaniu członków naszego kościoła. Byliśmy małżeństwem od nieco ponad roku, mieliśmy niewiele doświadczenia życiowego i dopiero zaczynaliśmy służbę dla Boga.
Kiedy tego dnia jechaliśmy autostradą międzystanową, zaczęliśmy przejeżdżać przez duży most nad rzeką. Wszyscy wiemy, jak to jest po kilku kilometrach takiej jazdy – jedziesz, myślisz o innych sprawach, wyprzedzasz samochody, a inne samochody wyprzedzają ciebie. Każdy kierowca zakłada, że wszyscy inni są czujni i ostrożni.
Tym razem jednak kierowca dużej ciężarówki nie był.
W połowie mostu nagłe szarpnięcie podniosło nasz samochód i zaczęło popychać go w kierunku barierki. Ciężarówka uderzyła w tył mojego samochodu. W jednej chwili zdałem sobie sprawę, że możemy spaść z barierki i zanurkować w rzekę– upadek, który oznaczałby pewną śmierć. Ale zanim zdążyłem zareagować, mój samochód wrócił na pas ruchu i ustabilizował się. Ciężarówka przeleciała obok nas zaledwie kilka centymetrów od moich drzwi.
Udało mi się zjechać z mostu i zatrzymać na poboczu, aby sprawdzić samochód. Kierowca ciężarówki również się zatrzymał i podbiegł do mnie. „Myślałem, że zepchnąłem cię z mostu, kiedy uderzyłem w tylny zderzak!” – powiedział. Moja żona i ja byliśmy wstrząśnięci, ale też odetchnęliśmy z ulgą. Było naprawdę blisko. Kierowca był zmęczony i na chwilę zasnął za kierownicą pędzącej ciężarówki, kiedy zjechał na mój pas i uderzył w lewy tył mojego samochodu, zepchnąwszy go w stronę krawędzi mostu.
Myślał, że spadliśmy. Ja myślałem, że spadamy. Ale tak się nie stało. Moja żona mówi, że poczuła, jak samochód cofnął się w lewo. Wiem, że nie skręciłem kierownicy, aby to spowodować. Oboje czujemy, że tego dnia, w tej chwili, ręka anioła cofnęła nasz samochód z powrotem na pas ruchu, zapobiegając ochronę przed wypadnięciu z mostu.
Nie widziałem anioła, ale do dziś mocno wierzymy, że otrzymałem dodatkową pomoc – anioł uratował nas przed katastrofą.
—D.M.
Pomoc przy zmianie opony w upalny dzień
Byłem z moją współlokatorką w podróży przez kraj, ponieważ przenosiła się do nowej pracy w Teksasie. Właśnie opuściliśmy Albuquerque w Nowym Meksyku, kiedy mieliśmy problem z oponą. Po zjechaniu z ostatniego zjazdu nie było nic w promieniu wielu kilometrów, więc przejechaliśmy przez pas rozdzielający jezdnie i wróciliśmy do stacji benzynowej, aby poprosić o pomoc.
Była połowa lipca, palące słońce prażyło z nieba, a jedynym cieniem w okolicy był daszek nad dystrybutorami paliwa. Weszłam do środka, aby poprosić o pozwolenie na zaparkowanie pod dystrybutorami, podczas gdy my będziemy próbowały zmienić oponę, ale usłyszałam stanowczą odmowę: „Nie, nie możecie blokować dystrybutorów paliwa”. Postanowiłyśmy więc zaparkować na skraju parkingu i zaczęłyśmy wyładowywać bagażnik, aby dostać się do koła zapasowego. Żadne z nas nie zmieniało opony od dawna, zwłaszcza w upale.
Nagle podszedł do nas mężczyzna ubrany w coś, co wyglądało jak ubranie malarza. Zapytał, czy potrzebujemy pomocy, po czym wyjął koło zapasowe i zaczął zdejmować uszkodzoną oponę. Kiedy zobaczył koło zapasowe, stwierdził, że felga nie pasuje do samochodu.
Kiedy wspomnieliśmy, że mężczyźni w klimatyzowanym serwisie nie wydają się zbyt pomocni, odpowiedział tylko: „Tak, oni tacy są”, a następnie dodał, że może mieć coś, co się nada. Odjechał i po kilku minutach wrócił z inną oponą. Wymienił oponę i załadował ją do bagażnika. Chcieliśmy mu zapłacić, ale nie chciał przyjąć żadnych pieniędzy i powiedział, że to nic takiego – „Cieszę się, że mogłem pomóc”. Dodał, że „nie potrzebuje opony, którą nam dał”.
Podziękowaliśmy mu, a on wsiadł do swojej ciężarówki i odjechał. Był tak miły i skromny, że poczuliśmy, jakby Bóg zapewnił nam pomoc, gdy nie było innych możliwości. Uważamy, że był aniołem, który przyszedł nam na ratunek!
—D.B.
Twarz zabandażowana przez osobę, której nikt nie pamiętał
Historia wydarzyła się na początku lat 60., zanim urodziła się moja żona, kiedy jej starsi bracia byli jeszcze małymi dziećmi. Rodzina jechała samochodem, był wieczór. Doszło do wypadku z innym pojazdem, a głowa matki mojej żony uderzyła w przednią szybę i odbiła się. Była poważnie ranna. Chłopcy na tylnym siedzeniu płakali, a ich ojciec mówił im, żeby się nie bali, i cytował Pismo Święte: „Cofnijcie się i patrzcie na zbawienie Pana!”.
Wysiedli z samochodu, a inni kierowcy zatrzymali się, aby udzielić pomocy. Wkrótce podszedł mężczyzna z staromodną torbą lekarską i powiedział do wszystkich: „Odsuńcie się, zajmę się tym”. Szybko opatrzył twarz matki, uspokoił ją i zatamował krwawienie.
Tata był przez chwilę zajęty rozmową z policją, ale twierdzi, że wkrótce wrócił do żony. Mężczyzna, który jej pomógł, zniknął. Tata zapytał ludzi, gdzie poszedł, ale nikt nie pamiętał, żeby widział tam jakiegokolwiek mężczyznę. Niedługo potem, na szpitalnym oddziale ratunkowym, lekarze zbadali ją i stwierdzili, że osoba, która ją opatrzyła, musiała być ekspertem, ponieważ nawet wysoko wykwalifikowany lekarz nie mógłby tego zrobić lepiej.
Wyzdrowiała tak dobrze – po wypadku, który mógł łatwo zakończyć się śmiercią – że na twarzy pozostała jej tylko jedna niewielka blizna. Widoczna jest tylko dla osób, które wiedzą, gdzie jej szukać. Rodzina od dawna jest przekonana, że Bóg wysłał anioła, aby pomógł im w potrzebie, ale anioł ten – podobnie jak wiele razy w Piśmie Świętym – zniknął natychmiast po wykonaniu zadania.
—F.D.
Towarzysz podczas pobytu na lotnisku
Kiedy miałam 19 lat, utknęłam na 24 godziny na lotnisku bez pieniędzy i kart kredytowych. Kiedy zdałam sobie sprawę, że utknęłam tam do następnego dnia, kiedy miał przylecieć mój przyjaciel, usiadłam i modliłam się, aby Bóg się mną zaopiekował, ponieważ byłam sama i trochę się bałam. Niedługo potem podszedł do mnie młody mężczyzna i usiadł obok mnie. Powiedział, że wyglądam na zdenerwowaną i pomyślał, że przyda mi się towarzystwo. (Do dziś nie pamiętam, czy podał mi swoje imię. Jeśli tak, to nie pamiętam, mimo że spędziliśmy razem prawie cały dzień).
Kupił mi kolację i siedział ze mną przez całą noc. Następnego ranka kupił mi nawet śniadanie. Powiedziałam mu, że oddam mu pieniądze, gdy przyjedzie mój przyjaciel. Odprowadził mnie do bramki, gdzie przyleciał mój przyjaciel. Rozmawialiśmy, aż zobaczyłam, jak mój przyjaciel przechodzi przez drzwi.
Pomachałam mu i odwróciłam się, aby powiedzieć mężczyźnie, że to mój przyjaciel, ale już go nie było. Do tej chwili stał tuż obok mnie. Rozejrzałam się, ale nigdzie go nie widziałam. Jestem przekonana, że był aniołem, który pilnował, żebym była bezpieczna tej nocy, którą spędziłabym sama na lotnisku.
—L.V.A.
Samochód wyprostował się, rower nie uderzył w
W latach 80. wschodnia część Teksasu doświadczyła rzadkiego dla tego regionu opadu śniegu i oblodzenia. Jechałam z mężem do domu, kiedy wpadliśmy w kałuże i straciliśmy kontrolę nad samochodem. Zjechaliśmy prosto na pas nadjeżdżającego samochodu. Zamknęłam oczy, spodziewając się uderzenia, ale nic się nie stało. Kiedy otworzyłam oczy, mąż powiedział, że nie wie, jak samochód się wyprostował, ale byliśmy z powrotem na naszym pasie i jechaliśmy dalej, jakby nic się nie stało.
Kiedy latem 1973 roku byłam w Jerozolimie w ramach projektu studenckiego, wraz z innym studentem spacerowaliśmy ulicą starego miasta, schodząc ze wzgórza. Nagle usłyszeliśmy krzyki i spojrzeliśmy w górę, gdzie zobaczyliśmy mężczyznę na rowerze jadącego prosto na nas. Być może krzyczał, że nie działają mu hamulce. W każdym razie był już prawie przy nas, kiedy nagle jego rower uderzył w niewidzialną ścianę i przewrócił się. Nadal krzyczał (po arabsku? po hebrajsku?), a my pytaliśmy, czy wszystko w porządku. Ponieważ nie mogliśmy się porozumieć, odjechał. Po wszystkim dziwiłem się, że ani on, ani rower nie dotknęli nas. Nie poczuliśmy żadnego uderzenia. Dopiero później, a nie w tamtym momencie, dotarło do mnie, że być może zatrzymał go anioł.
Prawdopodobnie było wiele innych sytuacji, w których nie zdawałem sobie sprawy z boskiej interwencji aniołów, ale te przychodzą mi teraz do głowy.
—J.M.
Uwięziony w samochodzie i w jakiś sposób przeniesiony na zewnątrz
Jechaliśmy z lokalnej stajni w południowo-zachodniej części Ohio i zbliżaliśmy się do dużego skrzyżowania autostrad. W tym momencie samochód skręcił przed nami w lewo, powodując zderzenie naszego pojazdu. Siedziałam na przednim siedzeniu pasażera. Drzwi po stronie kierowcy otwierały się, ale moje były zablokowane i otwierały się tylko na kilka centymetrów. Byłam uwięziona. Nie mogłam wydostać się z tej strony samochodu.
Siedziałam w głębokim szoku, bezradna, nie mogąc wydostać się z pojazdu. Ale następną rzeczą, jaką pamiętam, było to, że zostałam w jakiś sposób przeniesiona i znalazłam się na drodze obok samochodu. Z przodu samochodu zobaczyłem ciemny cień. Z boku wyglądał jak przód postaci mężczyzny.
Jakiś czas później mąż kierowcy powiedział do mnie: „Nie wiem, jak udało ci się wydostać z tego samochodu”. Zastanowiłem się nad tym i doszedłem do wniosku, że musiałem zostać przeniesiony przez drzwi samochodu dzięki nadprzyrodzonej pomocy.
Teraz lepiej rozumiem, jak trzech mężczyzn mogło zostać wrzuconych do rozpalonego pieca, tak jak przyjaciele proroka Daniela w Babilonie, i wyjść z niego bez śladu poparzeń. To dało mi nowe spojrzenie na wiele rzeczy, w tym na ochronę aniołów.
—L.R.
Pomoc dla dwóch kobiet i sześciorga dzieci
Wraz z przyjaciółką wracałyśmy do domu po zabraniu sześciorga dzieci na basen, kiedy samochód, którym jechałyśmy, złapał gumę. Była to bardzo ruchliwa pora dnia, a moja przyjaciółka zdołała zaparkować samochód w trudno dostępnym miejscu przy autostradzie. Co miałyśmy zrobić? Jedno z dzieci zaczęło się modlić.
Nagle pojawił się mężczyzna i zaproponował, że zmieni oponę. Co ciekawe, przeprosił za to, że tak długo do nas dojechał. Zaczął zakładać koło zapasowe, ale zauważył, że jest przebite. Odjechał i po chwili wrócił, aby założyć koło, ale powiedział, że wewnętrzna część opony jest przecięta i nie powinniśmy nim jechać daleko. Zaproponowaliśmy mu pieniądze, ale odmówił.
Kiedy odjeżdżaliśmy, obejrzeliśmy się za siebie, ale mężczyzny już nie było. Zatrzymaliśmy się, gdy tylko znaleźliśmy miejsce, gdzie można było wymienić oponę, i rzeczywiście, była uszkodzona od środka, dokładnie tak, jak powiedział. Do dziś jesteśmy przekonani, że ten miły mężczyzna był aniołem wysłanym, aby pomóc nam w trudnej sytuacji.
—V.W.
Być może słyszeliście podobne historie. Być może wy lub ktoś z waszych znajomych doświadczył czegoś podobnego. Faktem jest, że Bóg istnieje, a Jego aniołowie są prawdziwi. I naprawdę są wysyłani, aby pomagać ludziom w potrzebie. Czasami Bóg działa bezpośrednio poprzez moc swojego Ducha. Innym razem posyła swoich duchowych przedstawicieli, sprawiedliwych aniołów, aby działali w Jego imieniu. Bez wątpienia wielokrotnie interweniowali w naszej sprawie, a my nawet nie jesteśmy tego świadomi. Jakże niesamowite będzie, gdy pewnego dnia w końcu dowiemy się o całej nadprzyrodzonej pomocy, jaką wszyscy otrzymaliśmy w tym życiu!